fbpx

Rozdział 8 „Zegar tyka”

Zed otworzy oczy i ze zdziwieniem rozejrzał się po pokoju. Narkoza nadal działała. Błędnym wzrokiem obrzucił Ev i Asafa siedzących naprzeciwko. Zaklął siarczyście i ponownie zamknął oczy.

— Już miałem nadzieję, że to tylko zły sen — wymamrotał. — A jednak widzę tę wielką mordę z dredami i tępą blondynkę co mnie wpakowała w to szambo.

— Sam jesteś tępy prostak — odparowała mu Ev. — Miałeś proste zadanie dostarczyć mi prototyp. Czego nie zrozumiałeś? Trzeba go było przynieść na spotkanie. Ty jednak musiałeś zrobić przedstawienie. I uciec tutaj. Teraz nawet NCPD nie może nam pomóc.

— Czy ty w ogóle czasami myślisz? — Zed obrzucił ją mętnym spojrzeniem. — Przywlekłaś za sobą dwóch agentów z Twojej firmy! Dodatkowo kolejnych dwóch z Militechu. Tę naszą schadzkę śledziło na żywo kilkadziesiąt osób. Dodatkowo cała czwórka została zastrzelona. Oczywiście odpowiedzialność za to spadnie na mnie, a moje zdjęcia ma już każdy ochroniarz z obydwu korporacji. Jak tylko jakaś kamera rozpozna moją twarz, to mnie odstrzelą bez skrupułów.

— Nie wiem, skąd się tam wzięli. Gdybyś przekazał mi Cyber Oko, to wytłumaczyłabym mojemu dyrektorowi, że zrobiłam to dla niego, że chciałam awansować. On by mnie wysłuchał i zrozumiał. Gdybym tylko miała ten prototyp, to mogłabym się wreszcie wyzwolić spod rządów mojej kierowniczki. Teraz dostaję same najgorsze zajęcia, bez żadnych perspektyw.

— Jak się ten twój dyrektor dowie, że miałaś ogon z Militechu, to cię wyśle do zamiatania podziemnych garaży, a nie awansuje! — stracił cierpliwość Zed. — Bo to znaczy, że spaliłaś jakąś wtykę, od której dowiedziałaś się, komu można ukraść Oko. Informacja o tym została przekazana jako wabik. Rozważyłaś opcję, że właśnie twojego konfidenta szprycują serum prawdy i przeglądają jego pamięć. Awansów za takie partactwo nie dają. Jesteś spalona w robocie.

— Nie mów tak. Ja zawsze chciałam dobrze dla Kashi Corp. To moja rodzina. — Wzburzona Ev wstała z fotela. — Wytłumaczę im to wszystko. Zrozumieją mnie i wszystko będzie po staremu.

— Nic już nie będzie po staremu — krzyknął Zed. — Dwóch agentów z twojej firmy znikło. Dwóch z Militechu też. Jak chcesz to wytłumaczyć? I jeszcze nie będzie Cyber Oka, bo oddasz je temu bandycie. W takie bajki Twój dyrektor nie uwierzy, choćby był największym naiwniakiem.

Ev opadła bezsilnie na siedzenie.

— Zamknijcie mordy! — wrzasnął Asaf. — Nie mam czasu na wasze dyskusje. Nic mnie one nie obchodzą. Ty paniusiu siedź cicho, a ty mnie posłuchaj — skierował wzrok na Zeda. — Idziesz teraz po ten cały sprzęt, który ukradłeś. Przynosisz go do mnie i się rozstajemy. Lalka jest wtedy wolna. Ale jeśli wyobrażasz sobie, że wyjdziesz stąd i już nie wrócisz, to jesteś głupcem. Zamontowałem Ci w czaszce chip z wirusem. Masz dwadzieścia cztery godziny, żeby się tu zjawić z prototypem w zębach. Bo inaczej twoją podświadomość szlag trafi. I uprzedzam, nie masz co gmerać przy scalaku, bo jest szyfrowany i próba jego usunięcia skończy się tym, że zostaniesz roślinką.

— Odwaliło Ci? Przecież mówiłem, że wrócę tutaj.

— Jakoś nie zauważyłem szczerej motywacji. Nie darzysz sympatią tej młodej damy, mnie chyba też nie polubiłeś.

— Co to ma do rzeczy? Powiedziałem przecież, że dostarczę Cyber Oko.

— Wybacz, jednak wolałem się zabezpieczyć. Ale nie ma co dalej dyskutować, czas leci. — Asaf zaśmiał się i zamiast pokazać na zegarek, popukał się w głowę.

— Cholera! Pomyślałeś, co będzie gdy mnie zatrzymają agenci? Mam im wytłumaczyć, że jakiś szaleniec umieścił mi tykający zegar w mózgu? Co jak mnie samochód potrąci i ten twój układ scalony szlag trafi?

— Kombinuj i staraj się ostrożnie przechodzić przez drogę — wesołość gangstera wzmogła się jeszcze bardziej. — No i spiesz się, bo czas ucieka. Słyszysz jak tyka? Tik, tak, tik, tak.

Zed zerwał się na równe nogi. Zachwiał się. Na jego barki spadły dwie ciężkie łapy gangsterów stojących za nim.

— Nie ma się co unosić. Oszczędzaj siły — w wielkim uśmiechu Asaf wyszczerzył zęby.

— Jeszcze Cię dopadnę — wycedził Zed.

— Odprowadźcie go do wyjścia — zarządził gangster — ja tu sobie porozmawiam z panną Ev.